Frankowicze od lat zmagają się z problemami wynikającymi z kredytów we frankach szwajcarskich. Wielu z nich decydowało się na zawarcie ugody z bankiem, wierząc, że jest to sposób na zakończenie sporu i stabilizację finansową. Jednak najnowsze orzeczenia sądów, w tym wyroki TSUE oraz Sądu Najwyższego rzucają nowe światło na kwestie przedawnienia roszczeń banków oraz możliwości dalszych działań Frankowiczów po podpisaniu ugody. W artykule przyjrzymy się, co zmieniło się w prawie i jakie konsekwencje niesie to dla kredytobiorców.
Od kiedy liczy się termin przedawnienia roszczeń banków?
Centralnym zagadnieniem jest kwestia przedawnienia roszczeń banków dotyczących zwrotu wypłaconego kapitału. Zgodnie z kodeksem cywilnym, bank jako przedsiębiorca ma trzy lata na dochodzenie swoich praw wobec klienta. Przez lata dyskutowano, od kiedy należy liczyć ten termin, co prowadziło do licznych sporów. W 2021 roku Sąd Najwyższy próbował przedłużyć ten okres poprzez wprowadzenie koncepcji „trwałej bezskuteczności” umowy, czyli odłożenia terminu przedawnienia do momentu prawomocnego orzeczenia o nieważności umowy.
Jednak pod koniec 2023 roku TSUE w wyroku w sprawie C-28/22 stwierdził, że trzyletni termin zaczyna biec od chwili, gdy klient zgłosi bankowi, że umowa może być nieważna – niezależnie czy jest to pozew, reklamacja, czy wezwanie do ugody. Ta interpretacja została potwierdzona przez Sąd Najwyższy w uchwale z kwietnia 2024 roku, podkreślając, że momentem startu przedawnienia jest dzień następny po zakwestionowaniu umowy przez kredytobiorcę.
Warto podkreślić, że mimo stanowiska luksemburdzkiego trybunału, polskie sądy skierowały kolejne pytania dotyczące kwestii przedawnienia roszczeń banków i pytają wprost czy liczenie terminu od zakwestionowania umowy jest właściwe i zgodne z dyrektywą UE.
Ugoda z bankiem – szansa czy pułapka?
W obliczu rosnącej presji banki przez lata aktywnie promowały ugody frankowe, oferując przewalutowanie lub korzystniejsze warunki spłaty, aby uniknąć kosztownych procesów sądowych. Do maja 2025 roku podpisano około 150 tysięcy takich porozumień. Dla wielu Frankowiczów ugoda z bankiem była wyjściem z trudnej sytuacji – gwarantowała „spokój” i stabilność finansową.
Jednak obecna linia orzecznicza pokazuje, że osoby, które poszły na ugodę, mogą być stratne na tle tych, którzy zdecydowali się iść do sądu. Wynika to z faktu, że ugoda frankowa zwykle wiąże się z rezygnacją z dalszych roszczeń i akceptacją nowych warunków spłaty kredytu. Tymczasem kredytobiorcy, którzy zdecydowali się na proces mają szansę na unieważnienie umowy frankowej, co w praktyce oznacza całkowite zwolnienie z długu, jeśli bank nie zdążył przerwać biegu przedawnienia. W sytuacji, gdy kredytodawca przegapi trzyletni termin na złożenie swojego roszczenia, Frankowicze mają szanse na darmowe mieszkanie. Nic więc dziwnego, że kredytobiorcy, którzy zdecydowali się na ugodę z bankiem czują się rozgoryczeni, a wielu z nich już żałuje podjętych działań.
Banki „zafundują” Frankowiczom mieszkania?
Banki, które muszą stawić czoła nowej rzeczywistości prawnej, działają na dwóch frontach. Z jednej strony alarmują o ogromnych stratach – m.in. największy bank w Polsce w pierwszym kwartale 2025 roku odłożył niemal miliard złotych na rezerwy związane z ryzykiem prawnym kredytów frankowych. Z drugiej strony banki próbują ograniczać straty poprzez przyspieszenie zawierania ugód, mimo że teraz są one mniej korzystne dla klientów.
W 2025 roku można spodziewać się dalszego ustalania jednolitej linii orzeczniczej, zdecydowanie bardziej sprzyjającej Frankowiczom. Wpływ na to mają kolejne pytania prejudycjalne kierowane do TSUE przez polskie sądy. Jeśli potwierdzą one dotychczasowe wytyczne, banki praktycznie nie będą miały już możliwości skutecznego dochodzenia roszczeń po upływie trzyletniego terminu.
Podsumowanie: czy po ugodzie można pozwać bank?
Z punktu widzenia prawa i obecnego orzecznictwa ugoda frankowa z bankiem najczęściej zamyka drogę do dalszych roszczeń, a kredytobiorcy są zobligowani do spłaty zobowiązania na nowych warunkach. Z kolei osoby, które zdecydowały się na sądową batalię, mają realną szansę na unieważnienie kredytu frankowego oraz uniknięcie spłaty całego kapitału, zwłaszcza jeśli banki nie podjęły działań przed upływem terminu przedawnienia.
Nie ulega wątpliwościom, że kolejne wyroki TSUE i Sądu Najwyższego zmieniają krajobraz spraw frankowych, dając kredytobiorcom nadzieję na skuteczną pomoc Frankowiczom i sprawiedliwe rozliczenie po unieważnieniu umowy frankowej. Warto zatem dokładnie analizować każdą propozycję banku, korzystać z doświadczenia specjalistycznych kancelarii frankowych i nie podejmować decyzji pochopnie – ponieważ ugoda z bankiem (choć z pozoru korzystna) może okazać się finansową pułapką.