Wokół tematu kredytów frankowych narosło przez lata wiele powtarzanych bez sprawdzenia przekonań. Część z nich powstała w czasach, gdy orzecznictwo dopiero się kształtowało, część to efekt niepełnych informacji przekazywanych przez znajomych albo nieaktualnych artykułów w internecie. Tymczasem linia orzecznicza sądów powszechnych, Sądu Najwyższego i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej od kilku lat konsekwentnie zmienia się na korzyść frankowiczów. Poniżej sprawdzamy sześć mitów o unieważnianiu umów CHF, które wciąż potrafią zniechęcić do dochodzenia swoich praw.
Mit 1: Spłacony kredyt CHF zamyka drogę do pozwu
Wielu frankowiczów zakłada, że skoro zobowiązanie zostało w całości uregulowane, temat jest zamknięty i nie ma już czego dochodzić. W praktyce jest odwrotnie – całkowita spłata kredytu nie przekreśla możliwości wystąpienia z pozwem o ustalenie nieważności umowy i zwrot nadpłaconych środków. Istotne jest nie to, czy kredyt CHF został spłacony, lecz to, czy umowa zawierała niedozwolone postanowienia dotyczące przeliczania kursu waluty. Osoby, które zamknęły kredyt kilka, a nawet kilkanaście lat temu, wciąż mogą dochodzić zwrotu rat, prowizji i odsetek wpłaconych na rzecz banku.
Mit 2: Unieważnienie umowy kredytu CHF oznacza, że kredyt był „za darmo”
Część osób obawia się, że domaganie się unieważnienia umowy kredytu CHF to próba uzyskania mieszkania bez żadnych kosztów. Uproszczenie to nie odpowiada rzeczywistości prawnej. Gdy sąd stwierdza nieważność umowy, traktuje ją tak, jakby nigdy nie została zawarta, a strony rozliczają się wzajemnie z tego, co rzeczywiście świadczyły, zgodnie z tzw. teorią dwóch kondykcji.
Oznacza to, że frankowicz musi rozliczyć się z bankiem z otrzymanego kapitału, czyli kwoty faktycznie wypłaconej przy uruchomieniu kredytu. Różnica polega na tym, że znikają wszelkie naliczone odsetki, marże, ubezpieczenia i skutki mechanizmu przeliczeniowego, który jednostronnie ustalał bank. W wielu przypadkach osoby spłacające kredyt od dłuższego czasu wpłaciły już bankowi kwotę zbliżoną albo wyższą niż otrzymany kapitał, dlatego to raczej bank powinien zwrócić nadpłatę, a nie odwrotnie.
Mit 3: Bank może żądać dodatkowego wynagrodzenia za korzystanie z kapitału
Przez pewien czas banki rzeczywiście próbowały formułować roszczenia o tak zwane wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, argumentując, że kredytobiorca przez lata korzystał z pieniędzy bez ponoszenia pełnych kosztów. Orzecznictwo poszło jednak w zupełnie innym kierunku.
Sądy coraz konsekwentniej oddalają tego typu roszczenia banków, a Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wielokrotnie podkreślał, że to przedsiębiorca stosujący nieuczciwe zapisy w umowie nie powinien czerpać z tego dodatkowych korzyści. Dotyczy to również prób przerzucania na konsumenta kosztów procesu, jeśli miałyby one przewyższać koszty poniesione przez samego kredytobiorcę. Obawa przed dodatkowymi roszczeniami banku, choć wciąż pojawia się w rozmowach o frankowiczach, w praktyce ma dziś coraz mniejsze uzasadnienie.
Mit 4: Sprawa na pewno się przedawniła
Temat przedawnienia budzi wiele wątpliwości, ponieważ zasady liczenia terminów w sprawach frankowych różnią się od tych znanych z typowych spraw cywilnych. Bieg przedawnienia roszczeń frankowicza liczony jest zasadniczo od momentu, w którym konsument dowiedział się lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o niedozwolonym charakterze postanowień umownych, a nie od dnia zawarcia umowy czy spłaty poszczególnych rat.
To oznacza, że nawet osoby, które podpisały umowę kilkanaście lub więcej lat temu, wciąż mogą mieć otwartą drogę do dochodzenia roszczeń. Ocena, czy w danym przypadku doszło do przedawnienia, wymaga jednak indywidualnej analizy dokumentacji kredytowej i przebiegu spłat, dlatego nie warto z góry zakładać, że temat jest zamknięty bez sprawdzenia sprawy.
Mit 5: Ugoda z bankiem to zawsze lepsze rozwiązanie niż pozew
Banki chętnie proponują ugody, przedstawiając je jako szybszy i bezpieczniejszy sposób zakończenia sporu. Dla części frankowiczów taka opcja może rzeczywiście mieć sens, zwłaszcza gdy zależy im na czasie i chcą uniknąć niepewności związanej z procesem sądowym. Nie oznacza to jednak, że ugoda jest rozwiązaniem korzystniejszym finansowo.
Warunki proponowane przez banki są zwykle znacznie mniej opłacalne niż rozliczenie, jakie kredytobiorca mógłby uzyskać po prawomocnym wyroku stwierdzającym nieważność umowy. Coraz lepiej ugruntowana linia orzecznicza sprawia, że wynik postępowania sądowego w wielu sprawach frankowych jest dziś dużo bardziej przewidywalny niż jeszcze kilka lat temu, co zmniejsza jeden z głównych argumentów przemawiających za szybkim podpisaniem ugody.
Mit 6: Proces sądowy trwa latami i jest bardzo ryzykowny
To przekonanie miało swoje uzasadnienie na wczesnym etapie sporów frankowych, gdy sądy dopiero wypracowywały jednolite podejście do tego typu spraw, a wyroki bywały trudne do przewidzenia. Obecna sytuacja wygląda inaczej. Ugruntowana linia orzecznicza, liczne wyroki Sądu Najwyższego i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz duże doświadczenie sądów w rozpoznawaniu spraw frankowych przełożyły się na większą przewidywalność rozstrzygnięć i, w wielu przypadkach, krótszy czas trwania postępowań niż jeszcze kilka lat temu.
Dodatkowym elementem zwiększającym bezpieczeństwo kredytobiorcy jest możliwość złożenia wraz z pozwem wniosku o zabezpieczenie roszczenia, czyli wstrzymanie obowiązku spłaty rat na czas trwania procesu. Sądy coraz częściej przychylają się do takich wniosków, szczególnie gdy suma dotychczasowych wpłat przekroczyła już wartość otrzymanego kapitału.
6 najczęstszych mitów o unieważnianiu umów CHF – podsumowanie
Wiele obaw dotyczących unieważniania umów kredytów frankowych wynika z nieaktualnych informacji lub uproszczeń, które nie przystają do dzisiejszej sytuacji prawnej. Zanim podejmie się decyzję o rezygnacji z dochodzenia swoich praw, warto sprawdzić konkretną umowę i skonsultować sytuację z osobą zajmującą się tego rodzaju sprawami – każdy przypadek różni się treścią zapisów, historią spłat i momentem zawarcia umowy, co ma bezpośredni wpływ na szanse powodzenia i sposób rozliczenia z bankiem.
Czy unieważnienie kredytu CHF oznacza, że kredytobiorca nie musi zwrócić kapitału?
Nie. Po stwierdzeniu nieważności umowy strony powinny rozliczyć wzajemnie spełnione świadczenia. Kredytobiorca co do zasady musi zwrócić bankowi otrzymany kapitał, z uwzględnieniem dokonanych wcześniej spłat.
Czy każdy kredyt frankowy jest nieważny?
Nie. O nieważności konkretnej umowy decyduje m.in. treść jej postanowień oraz ocena, czy zawierała niedozwolone klauzule. Każdą umowę należy przeanalizować indywidualnie.
Czy warto sprawdzić umowę kredytu CHF, nawet jeśli kredyt został już spłacony?
Tak. Spłata kredytu nie musi oznaczać utraty możliwości dochodzenia roszczeń. Warto przeanalizować umowę, historię spłat oraz terminy przedawnienia, aby ustalić, czy istnieją podstawy do wystąpienia przeciwko bankowi.